MKI buduje serwis dla firmy Ericpol

ericpol-logo1

W MKI nie zwalniamy tempa nawet kiedy tropikalne upały wystawiają nas na próbę;) Bowiem od teraz jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie nowego serwisu korporacyjnego dla firmy Ericpol, największego eksportera branży IT w Polsce.

Naszym celem jest odświeżenie wizerunku serwisu firmy, poprzez przeprojektowanie go od strony graficznej oraz wprowadzenie ulepszeń z zakresu User Experience. Stworzenie odpowiedniej, zorientowanej na użytkownika architektury informacji pozwoli nam zwiększyć użyteczność całego serwisu i skutecznie dopasować go do potrzeb Internautów.

Nad realizacją zadania czuwają nasi doświadczeni eksperci z Laboratorium UX – działu MKI wyspecjalizowanego w dziedzinie użyteczności i ergonomii IT.

dodaj komentarz

do góry

HR wkracza do reklamy!

Island Caretaker

Island Caretaker

Ostatnimi czasy w branży reklamowej możemy zaobserwować ciekawe zjawisko, mianowicie narzędzia dotąd zarezerwowane dla Human Resources coraz częściej wykorzystywane są w kampaniach promocyjnych. Te intrygujące i, co ważne, niewymagające dużego nakładu finansowego pomysły skutecznie docierają do odbiorcy, który nie zawsze jest świadomy tego, iż ma do czynienia z działaniami reklamowymi.

Słowo klucz to w tym przypadku rekrutacja. Poszukiwania nowych pracowników na niecodzienne stanowiska są sprytną „przykrywką” dla prowadzonej kampanii promocyjnej. Pewnie większość z Was słyszała o rekrutacji do „najlepszej pracy świata”, która obyła się ponad rok temu. Dla niezaznajomionych z tematem wyjaśniam, że poszukiwano osoby na stanowisko zarządcy jednej z wysp Oceanii. Jednak pewnie mało kto pomyślał, że cała akcja może mieć ona związek ze skrupulatnie zaplanowaną strategią promocyjną australijskiej prowincji Queensland.

Z racji oryginalności australijskiej oferty, media na wszystkich kontynentach dość szybko się nią zainteresowały i rozpowszechniały jako ciekawostkę. Nie trzeba było długo czekać na zgłoszenia od ochotników, którzy w jednominutowym filmie mieli przekonać do siebie „pracodawcę”. Wybrany szczęśliwiec miał mieć na nowym stanowisku jedynie dwa obowiązki (wyjątkowo przyjemne, jakby na to nie spojrzeć.. ) - zwiedzanie malowniczej okolicy i spisywanie swoich wrażeń na swoim blogu . Nikogo więc nie powinna dziwić zawrotna liczba ponad 34 tysięcy zgłoszeń, które napłynęły z całego świata.

Junior Lucky Bastard

Junior Lucky Bastard

Tak samo ogromną popularnością cieszyły się (już dwie) rekrutacje firmy Diesel na stanowisko Junior Lucky Bastard. Kampania pod nazwą “Your Job Sucks” skierowana była do osób, które swoją oryginalną osobowością wyróżniały się w tłumie, a do tego były ewidentnie znudzone wykonywana przez siebie pracą i chciały zmienić ją na coś bardziej ekscytującego, np. reprezentowanie marki Diesel przez 55 dni w najlepszych klubach świata, na najlepszych imprezach. Oczywiście, w najnowszych ubraniach marki 55DSL. Dla większości brzmi to jak kolejna wymarzona posada…

Rodzima branża reklamowa także nie pozostała w tyle. Polacy w przeciągu ostatnich dwóch lat mogli aplikować na różne, ciekawie brzmiące stanowiska, na których obowiązki przedstawiały się niczym prawdziwa przyjemność . Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się rekrutacja na Hodowcę Trawy Żubrowej dla firmy Stock czy Testera Wódki Bols, lecz prawdziwą furorę zrobiły poszukiwania Młodszego Farciarza Bols. Organizacja trasy promocyjnej w najlepszych klubach i opieka nad 12 atrakcyjnymi ambasadorkami okazały się bardzo pożądanym zajęciem - na ogłoszenie odpowiedziało ponad 7 tysięcy kandydatów (!).

Magnesem na szukających pracy okazuje się także oferta prowadzenia bloga. Ten fakt świetnie wykorzystała do promocji telewizja Discovery Channel, prowadząc rekrutację na stanowisko Telewizyjnego Odkrywcy, którego zadaniem było oglądanie wybranych programów tej stacji i opisywanie na specjalnym blogu swoich wrażeń. „Odkrywca” w ramach wynagrodzenia otrzymał na rok abonament telewizji kablowej, 1000 zł oraz zestaw gadżetów.

Daj się zepsuć!

Daj się zepsuć!

Podobnie Gazeta Wyborcza, w szeroko reklamowanej akcji „Daj się zepsuć”, poszukiwała na początku tego roku śmiałka, który poprzez prowadzenie bloga o Śląsku miałby przyczynić się do wypromowania tego regionu ( i przy okazji samej Gazety). Zwycięzca akcji przeniósł się więc na pól roku do Katowic, gdzie mieszkając w centrum miasta i uczestnicząc w licznych imprezach kulturalnych, może lepiej poznać „śląskie klimaty”. Czy wpisy blogera rzeczywiście sprawiają, że chcemy bliżej poznać Śląsk? Oceńcie sami wchodząc tutaj.

Wszystkie wyżej wymienione przykłady pokazują, jak bardzo skuteczna może być kampania prowadzona w oparciu o proces rekrutacyjny. Nie dość, że nie razi ona bezpośrednim przekazem reklamowym, jej koszta są dużo niższe niż tradycyjnej kampanii, to do tego w naturalny sposób trafia do grupy docelowej, gdzie - jako „viral” – skutecznie się rozprzestrzenia. Oczywiście, pod warunkiem, że oferowane stanowisko będzie jawić się potencjalnym odbiorcom jako praca idealna…

Więcej informacji o kampaniach znajdziecie pod tymi linkami:
http://www.wzgnatrawie.pl/
http://katowice.gazeta.pl/
http://www.bols.pl/
http://seawayblog.blogspot.com/
http://facet.dlastudenta.pl/

dodaj komentarz

do góry

(Realny) świat to za mało

Augmented Reality

Augmented Reality

Augmented Reality (AR) - te, wciąż dla niektórych tajemniczo brzmiące, określenie od kilku lat zdobywa coraz większą popularność w świecie nowych technologii, stając się jednocześnie nowym narzędziem do wykorzystania w reklamie i marketingu. Co takiego oferuje AR, że tak skutecznie działa na Internautów? Odpowiedź brzmi – emocje. Takie, jakich wcześniej nie doświadczyli.

„Augmented Reality” czyli „Rozszerzona Rzeczywistość” to system łączący wizję świata realnego z wirtualnym. W efekcie czego, oprócz obrazów, które serwuje nam nasz wzrok, dodatkowo widzimy elementy wytworzone przez komputer. Mechanizm działania AR opiera się na wykorzystaniu kamery internetowej o odpowiednich parametrach, która pozwoli w czasie rzeczywistym uruchomić zaprojektowany przekaz poprzez zastosowanie animacji i grafiki 3D.

AR umożliwia doświadczenie tego, z czym wcześniej zetknęliśmy się jedynie w filmach science fiction, gdzie prześwietlanie wzrokiem przez bohatera napotkanych na drodze obiektów w celu ich identyfikacji było standardem i nie zajmowało więcej niż kilkanaście sekund. Nie da się więc ukryć, że zastosowanie takich rozwiązań robi duże wrażenie na każdym, kto ma okazję się z nimi zetknąć. A wzbudzenie odpowiednich i, do tego, niespotykanych wcześniej wrażeń to podstawa skutecznej reklamy.

Dlatego właśnie z roku na rok wzrasta liczba kampanii reklamowych, których kreacja oparta jest na technologii AR i trzeba przyznać, że są one coraz ciekawsze.

Przykładem oryginalnego wykorzystania AR jest kampania koncernu BMW promująca model Z4, która, dzięki pomysłowym działaniom w społecznościach internetowych, odniosła olbrzymi sukces. Tym, co przyciągnęło Internautów była, w tym przypadku, możliwość odbycia wirtualnej jazdy próbnej nowym modelem BMW. Wystarczyło ściągnąć ze strony producenta specjalną aplikację, umieścić przed kamerą internetową wydrukowany marker… i zacząć ostrą jazdę.

Każdy „kierowca”, który wirtualnie testował auto mógł pochwalić się swoimi wyczynami publikując w serwisach Facebook i Youtube „skutki” jazdy w postaci kolorowych śladów opon. Wszystkie publikacje były oceniane przez społeczność internetową, co stworzyło doskonałą podstawę do budowy zaangażowania Internautów w całą kampanię. Poniższy filmik przedstawia możliwości aplikacji wykorzystanej przez BMW:

Kolejnym przykładem godnym uwagi jest projekt wykonany dla firmy LEGO. Umożliwiał on miłośnikom tych legendarnych zabawek zapoznanie się z możliwościami każdego zestawu klocków, bez zaglądania do środka opakowania. Wystarczyło tylko zbliżyć wybraną paczkę do specjalnego, zainstalowanego w sklepie, ekranu z kamerą i już było wiadomo, jakie cuda pozwala ona stworzyć. Jak to wyglądało na żywo, zobaczcie sami:

Szerokim echem odbiła się także w mediach kampania reklamowa chipsów Doritos Sweet Chili, przygotowana przez brazylijską agencję Cubocc. Konsumenci, dzięki aplikacji umieszczonej na stronie Doritos, mogli wirtualnie ożywić postacie animowanych stworzonek, ukryte za symbolami umieszczonymi na paczce, a następnie przenieść je do popularnego w Brazylii serwisu społecznościowego, Orkut.

Tutaj, podobnie tak jak w przypadku kampanii BMW, społeczność Internautów stanowiła nieodłączny element działań promocyjnych, który samoczynnie i skutecznie napędzał marketing szeptany, przyczyniając się znacząco do sukcesu całej akcji. Poniżej jeden z filmów reklamowych wykorzystanych w kampanii:

Obserwując coraz liczniejsze przykłady zastosowania AR nie tylko w reklamie, ale także w medycynie, lotnictwie czy szkolnictwie, nasuwa się pytanie nie czy „Rozszerzona rzeczywistość” wejdzie na stałe do naszej codzienności, tylko - kiedy?

Źródła:
http://www.augmented-reality.pl/
http://www.inition.co.uk/inition/newspage.php?NewsID=NEWS-BMW

dodaj komentarz

do góry

Jak zostać swatką stron internetowych?

link building strategist

link building strategist

Czasy, w których ilość stron poświęconych jednemu zagadnieniu można było policzyć na palcach jednej ręki, odeszły już dawno w zapomnienie. Obecnie niemal każdy użytkownik może (co nie znaczy, że powinien) stworzyć własną stronę. Aby wybić się z tego szumu już nie wystarczy liczyć na szczęście. Jeśli chcesz istnieć w Internecie musisz skorzystać z SEO. Czy to jakieś czary, dzięki którym strona nagle trafia na pierwsze miejsce w wyszukiwarkach? Nic z tych rzeczy. To ciężka praca osób zajmujących się pozycjonowaniem i optymalizacją.

Celem SEO jest podniesienie pozycji strony w wyszukiwarce. Aby to osiągnąć, należy zoptymalizować stronę tak, żeby stała się przyjazna dla wyszukiwarki i dla użytkownika. Jeżeli witryna jest dobra pod względem merytorycznym, znajdzie uznanie wśród użytkowników i „sama” się wypozycjonuje. Szczęściu trzeba czasem pomóc i ułatwić innym użytkownikom sieci trafienie na naszą stronę. Jak? Najłatwiej przez linka na innej stronie. A jak link znajdzie się tam? To już zadanie osoby pracującej jako link building strategist.

W Polsce ta profesja nie jest jeszcze zbyt popularna, chociaż na Zachodzie zdobywa uznanie już od lat. Powoli jednak i u nas zaczynają się pojawiać ogłoszenia typu: „Link building strategist zatrudnię”. Kim on jest? Jak to ktoś ładnie określił, to swatka stron internetowych. Zadaniem jest bowiem pozyskiwanie linków na innych stronach www (o pokrewnej tematyce), które prowadzić będą do wybranego serwisu. Dzięki temu w pozycjonowanym serwisie wzrośnie ruch, stanie się on bardziej rozpoznawalny (przez większą liczbę linków), a co za tym idzie, podniesie się pozycja w wyszukiwarkach.

Sukces tego przedsięwzięcia w dużej mierze zależy od działań link building strategist. Jego zadaniem jest pozyskiwanie serwisów, które umieszczać będą linki do pozycjonowanej strony.  Jest to praca przeznaczona dla internetowych strategów. Link building strategist musi bowiem zaplanować „strategię” promowania klienta – gdzie mają się pojawiać linki do jego strony i w jakim kontekście. Pole do popisu ma jednak spore, bo równie cenne jak strony internetowe są fora czy też blogi, na których regularnie pojawiają się wpisy. Osoba na stanowisku link building strategist dodatkowo musi posiadać umiejętności negocjatorskie, ponieważ nie tylko wyszykuje, ale także kontaktuje się z właścicielami serwisów, przekonując ich do zamieszczenia linka na swojej stronie.

W Polsce „stratedzy” nie mają łatwego życia. Wciąż niewielka jest wiedza na temat tej profesji, przez co często w propozycji umieszczenia linku, webmasterzy i właściciele serwisów doszukują się jakichś haczyków. Link building strategist musi więc stanąć na głowie, by przekonać rozmówcę. Czasem wystarczy zacząć tylko od zachęty witryną, niekiedy trzeba złożyć propozycję partnerstwa lub nawet zapłacić za umieszczenie linka. Nieco inaczej wygląda zadanie, jeśli chodzi o fora internetowe, bowiem w tym przypadku najważniejsze jest to, żeby linki były wpasowane w dyskusję i stanowiły odpowiedź na zapytania użytkowników forum.

Dlatego też idealny link building strategist to osoba znakomicie orientująca się w realiach Internetu. Co więcej musi być wirtualnym światem zafascynowana, gdyż praca ta wymaga ciągłego przebywania w sieci. Gdzie najlepiej szukać potencjalnych kandydatów na to stanowisko? Wśród nałogowych Internautów. Kto lepiej, niż osoby przebywające w wirtualnym świecie wiele godzin, będzie go znał na wylot?

dodaj komentarz

do góry